-Pamiętaj córciu,że zawsze możecie do mnie wrócić.-powiedział tato gdy żegnał się ze mną na lotnisku.
- Pamiętam tato.I dziękuję za to ze mogłam u Ciebie mieszkać.
- Jesteś moją córką jak mógłbym ci odmówić.-przytulił mnie i pocałował w głowę.-Kocham Cię.
- Ja Ciebie też tato.-przytuliłam go mocno.-Max pożegnał się z dziadkiem.-mały żegnał się z tatą a ja w tym czasie dzwoniłam do mamy.
Rozmowa telefoniczna z MAMA:
- cześć kochanie.
- cześć mamuś.
- jesteście już na lotnisku.
- tak zaraz idziemy na odprawę.
- dobrze miłego lotu.Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
Koniec rozmowy telefonicznej z MAMA.
- Max idziemy.- wzięłam do prawej ręki rączkę od walizki a na lewe ramie założyłam torbę a lewą ręką złapałam Max'a.- cześć tato.
- cześć skarbie.
Z Max'em ruszyliśmy w kierunku odprawy.Po odprawie wsiedliśmy do samolotu.15 minut później lecieliśmy.Max od razu zasnął a ja zastanawiałam się jak to teraz będzie.Czy będę mogła normalnie spojrzeć na Harrego czy nie.Tego typu pytaniami zajmowałam się cały lot.Gdy stewardessa powiedziała że za chwilę lądujemy obudziłam Max'a.Niedługo potem wylądowaliśmy.Wzięłam torbę na ramie i wyszliśmy z samolotu. Potem odebraliśmy walizkę i wyszliśmy przed lotnisko.Taksówką pojechaliśmy do domu. 20 minut później byliśmy na miejscu. Zapłaciłam taksówkarzowi i wyjęłam nasze bagaże z bagażnika.Weszliśmy do domu i było cicho jak nigdy.Odkąd pamiętam tu zawsze coś się działo. Weszliśmy dalej. Bagaże zostawił w przedpokoju i weszliśmy do salonu.Siedziała tam mama,mama Harrego,Harry i reszta jego zespołu i moja przyjaciółka.Moja mama od razu do mnie podbiegła i mnie przytuliła. Odwzajemniłam uścisk.Łzy spływały po moich policzkach.Mama odsunęła mnie od siebie i przyjrzała mi się dokładnie.
- strasznie wyładniałaś i nawet figury przez ciąże nie straciłaś.-uśmiechnęła się do mnie a potem podeszła do Max'a. Na mnie rzuciła się Ania-moja przyjaciółka.
- tak bardzo tęskniłam- powiedziała i zaczęła płakać
- ja też- również ja przytuliłam ale ona mnie chyba połamać chciała-bo mnie połamiesz.
- oj przepraszam.
- nic się nie stało.
Następnie podeszła do mnie mama Harrego i też mnie przytuliła.
- dałaś rade słoneczko.
- obiecałam pani że dam sobie radę.
- jestem z ciebie dumna.-przytuliła mnie jeszcze mocniej- i figury nie straciłaś.
Następnie podszedł do mnie Harry. Widać było w jego oczach łzy.
- wróciłaś.-przytulił mnie
- obiecałam że wrócę.
- dlaczego wyjechałaś.- gdy to powiedział i jemu i mnie poleciały łzy.
- później ci powiem.
- dobrze.a teraz poznaj mój zespół.-podeszliśmy do nich- Liam,Niall,Louis i Zayn.-pokazywał na każdego po kolei.- a to jest Maja.
- Heej.-uśmiechnęłam się do nich.- przepraszam was idę do siebie.
Podeszłam do mamy i powiedziałam że w razie czego będę u siebie.Wzięłam walizkę ze swoimi rzeczami i skierowałam się do swojego pokoju.Były tam kartony z rzeczami,które przysłałam wcześniej. Otworzyłam walizkę i wyjęłam ten http://stylistki.pl/bez-nazwy-158799/ zestaw i poszłam do toalety się przebrać i odświeżyć. Gdy już to zrobiłam zaczęłam wypakowywać wszystkie moje rzeczy do szafy. Skończyłam po dwóch godzinach. Zeszłam na dół i skierowałam się do kuchni gdzie wszyscy jedli lody ale mojej mamy nigdzie nie było.
- smacznego-uśmiechnęłam się do nich.-wytrzyj się brudasie mały- skierowałam to do syna i chusteczką wytarłam mu twarz,która była cała brudna od lodów czekoladowych.
- mój boże- usłyszałam za plecami głos mamy
- co ?-zapytałam ją
- jesteś taka śliczna.
- mamo.ja myślałam że coś się stało i wcale nie jestem śliczna.
- jesteś jeszcze śliczniejsza niż trzy lata temu i jesteś świetną mamą.
- potwierdzam-odezwał się Liam.
- dziękuję- zarumieniłam się.
- ona się rumieni.- wykrzyczał Zayn a wszyscy się uśmiechnęli.
- no weźcie już was nie lubię i o-pokazałam im język i wyszłam z kuchni.
- mamusiu.-usłyszałam głos mojego synka więc się wróciłam.
- tak?
- Harry ma racje jesteś śliczna.
- syna mi buntujesz.-zaśmiałam się.
- ale młody ma racje.- odezwał się Liam.
- yhy taa akurat.
- mamo.
- tak?
- pójdziemy na dwór.
- pewnie. leć umyć ręce a ja tu na ciebie czekam.
- a mogą oni iść z nami-wskazał na zespół.
- mogą ale szorować na górę i się umyć bo z takimi brudasami nigdzie nie idę.-powiedziałam stanowczo
- tak mamo- odparła cała szóstka a ja się zaśmiałam.Po chwili wrócili czyści.
-dobra idziemy.-i wyszliśmy.Poszliśmy do parku.Max,Liam,Zayn,Niall i Louis poszli na plac a ja z Harrym usiedliśmy na ławce.
- co u ciebie?-zapytał Harry
- wszystko okej. daje rade chociaż czasami jest na prawdę ciężko. a co u ciebie?
- może być.-i zapadła niezręczna cisza,którą Harry przerwał.-mogę ci zadać jedno pytanie?
- pewnie.pytaj śmiało.
- czy Max jest moim synem?
- na pewno chcesz znać odpowiedź?
- chcę znać odpowiedź.to jest moim synem?
- tak.- odpowiedziałam i wstałam z ławki.
- zaczekaj.- odwróciłam się a po moich policzkach spływały łzy.-dlaczego mi tego nie powiedziałaś od razu jak tylko dowiedziałaś się że jesteś w ciąży?
- bałam się.
- czego się bałaś.?
- że mi nie uwierzysz,że mnie zostawisz - odpowiedziałam i usiadłam na ławce.Harry podszedł do ławki,kucnął przede mną i złapał moje dłonie.
- nie zostawiłbym cię tylko pomógł ci wychować Max'a głuptasie.-kciukiem otarł moje łzy.
- teraz tak mówisz.a tak właściwie to jak wpadłeś na to że Max może być twoim synem?
- w sumie to tak tylko z ciekawości zapytałem.Ale on na pewno jest moim synem?
- tak.jak mi nie wierzysz możemy zrobić testy na ojcostwo.
- wierze ci skarbie i cieszę się że wróciłaś.Nigdy nie przestałem cię kochać.
- Ja ciebie też.- wtuliłam się w niego. Nagle Harry mnie pocałował.Oderwaliśmy się od siebie gdy usłyszeliśmy klaskanie i gwizdy.
- czyli że zgadzasz się być moją dziewczyną?
- tak zgadzam się.- przytulił mnie po siebie i pocałował w głowę.
- kocham cię moja dziewczyno.
- ja ciebie też mój chłopaku. idziemy do nich.?
- chodźmy.- złapał mnie za rękę i poszliśmy do reszty. Gdy weszliśmy na plac Harry powiedział do Max'a- Max chodź do taty.- Max spojrzał na mnie wzrokiem mówiącym "to jest mój tata ?" kiwnęłam tylko potwierdzająco głową a Max z uśmiechem od ucha do ucha wpadł w ramiona Harrego.Hazza przytulił go mocno a z oczu popłynęły mu łzy.Przyglądałam się im z szerokim uśmiechem.W pewnym momencie podeszła do mnie reszta zespołu i powiedzieli:
- witamy w rodzinie panno Styles.- i mnie przytulili.
- kochanie-zwrócił się do mnie Harry.
- tak?
- Max ma twoje nazwisko prawda?
- no tak.
- to trzeba mu je zmienić.-uśmiechnął się.- chcesz mieć nazwisko po tatusiu?-zapytał go Harry.
- tak.- wyszczerzył się Max.- Kocham cię tatusiu- powiedział i przytulił go.
- ja Ciebie też kocham synku.- i odwzajemnił uścisk.Max wyciągnął ręce w moją stronę więc go wzięłam.
- Ciebie też kocham mamusiu- i pocałował mnie soczyście w policzek.
- ja też cię kocham skarbie.- również pocałowałam go w policzek.
- a nas to już nikt nie kocha-usłyszeliśmy głos Liama.
- ja was-kocham odezwał się Max i ich przytulił
- i ja- dodał Harry i również dołączył do ich uścisku. W pewnym momencie wszyscy spojrzeli na mnie
- co?- zapytałam z uśmiechem
- a ty nas nie kochasz?-odezwał się Niall
- oj kocham kocham- przytuliłam ich ale oni mnie chyba chcieli połamać.-ał moje żebra.
- moje biedactwo-odezwał się Harry- chodź tu do mnie.- podeszłam do niego i się w niego wtuliłam.
- ej ludzie idziemy już do domu zmęczona jestem.
- okej.- wszyscy ruszyliśmy do domu. Harry niósł Max'a a ten zasnął mu na rękach.Gdy dotarliśmy do domu obudziłam Max'a żeby go wykąpać.
-Dobranoc tato-powiedział Max do Harrego i go przytulił
- dobranoc synku- również go przytulił.
- synek idziemy spać- wzięłam go na ręce i skierowałam się do schodów.
- a ze mną się nie pożegnasz?-usłyszałam głos Harrego.Podeszłam do niego i pocałowałam w usta.Oderwałam się od niego i skierowałam się w na górę.Gdy wykąpałam i ubrałam Max'a zaniosłam go do jego pokoju i położyłam do łóżka.Max wtulił się we mnie i zasnął.Po chwili ja też zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz